Nutka psychologii w czasie pandemii

Spoglądam na piramidę Maslova (amerykańskiego psychologa) i analizuje ją w kontekście obecnej pandemii. Czy coś się zmieniło? Czy mamy jakieś deficyty w zaspokajaniu potrzeb?

POTRZEBY FIZJOLOGICZNE

Nasze pierwotne potrzeby, potrzeby fizjologiczne, myślę, że w krajach europejskich, w tym w naszym, są jak najbardziej zaspokajane. Mamy dostęp do świeżej wody, mamy powietrze raczej czyste (chyba, że jest zima i smog, o którym w następnym wpisie), jedzenie na wyciągnięcie ręki. No żyć nie umierać. Ale przed pandemią to było i w trakcie raczej też z małymi ograniczeniami co do zdobywania pożywienia. Gdyż w kulminacyjnym momencie epidemii osoby starsze raczej nie wychodziły z domów w obawie o zycie, ale także o długie stanie w kolejkach do sklepów spożywczych. Trochę też gorzej się nam oddycha w tych maseczkach, ale mimo tego zaspokajamy się jak dawniej.

POTRZEBY BEZPIECZEŃSTWA

A co z poczuciem bezpieczeństwa? No tutaj uważam, że szczególnie wtedy, gdy stan epidemiczny dopiero się rozpoczynał w naszym kraju, Polacy wpadli w ogromną panikę spowodowaną nie czym innym jak zaburzeniem dotychczasowej stabilności. Nikt nie wiedział jak będzie wyglądało życie podczas ataku wirusa czy sklepy będą czynne, czy służba zdrowia podoła. Ale sami rządzący zachwiali naszą pewność co do demokratyczności naszego państwa, próbując usilnie przeprowadzić wybory prezydenckie na niedemokratycznych zasadach.

Poczucie bezpieczeństwa może nie występowało w każdej rodzinie przed pandemią, ale na pewno zmniejszyło się jeszcze bardziej tam, gdzie było nadszarpnięte. Przemoc domowa nie pozostała w mediach bez echa a jej problem osiągnął ogromną skalę w zasadzie w całej Europie. Ludzie pozamykani w czterech ścianach, często z frustracją i niezadowoleniem z obecnej sytuacji, z kryzysów finansowych, podsycani alkoholem wyżywali się na najbliższych. Przecież problem alkoholu nabrał również większego wymiaru, bo jak się siedzi w domu i nie pracuje, to co można robić?

POTRZEBY PRZYNALEŻNOŚCI I MIŁOŚCI

Jak już napisałam wyżej, w czasie pandemii doszło do eskalacji agresji w środowiskach domowych. Ale to nie jedyny problem w sferze emocjonalnej. Przede wszystkim, to co zaobserwowałam to dramat matek, kobiet pracujących, których dzieci nagle zostały bez przedszkoli, a one musiały zostać z nimi w domu uświadamiając sobie jak bardzo to jest trudne, bycie mamą. Relacje między ludźmi stały się, no właśnie, trochę zaczęły zanikać w miare pojawiania się tego nakazu dystansu. Mam wrażenie, że w istocie, rodzina jest dla człowieka bardzo ważna, ale kontakt z innymi ludźmi, nawet obcymi, czasem może być bardzo potrzebny.

POTRZEBA POCZUCIA SZACUNKU I UZNANIA

Pierwsza z potrzeb wyższych. No cóż, niektórzy nie mogli pracować w czasie pandemii, niektórzy pracę stracili, młodzi nie chodzili do szkoły, a w domu ciężko wytrzymać bez porywów niezadowolenia z obecnej sytuacji. Gdzie tu miejsce na dostrzeganie czyichś zasług? No mogłoby się wydawać, że służba zdrowia sobie na takowe pracuje i powinna takie otrzymywać, ale mimo licznych wyrazów wdzięczności pojawiły się także wyzwiska, ostracyzm i obelgi. Także tutaj wiele się zmieniło. W czasie takiej, pewnego rodzaju „walki”, nie ma miejsca na laury i gratyfikacje. Myślę, że Ci co powinni zostać docenieni w tym momencie, będą dopiero po zakończeniu tej farsy.

POTRZEBA SAMOREALIZACJI

I tu chyba najbardziej namieszał nam ten wirus. Wiele osób nie jest w stanie się realizować na płaszczyźnie zawodowej. Jak już wspomniałam wyżej ludzie albo potracili prace, albo musieli zrezygnować z niej na rzecz opieki nad dziećmi. Teraz kobiety realizują się w domu, przy dzieciach, przy domowych obowiązkach. Oczywiście są ludzie, którzy mogą ten czas wykorzystać w sposób bardzo rozwojowy.  

 

Tak czy inaczej, na pewno jest to czas na chwilowe zatrzymanie się w tym pędzącym świecie, zastanowienie się nad wszystkim i oczekiwanie na powrót do normalności.

A Wy jak radzicie sobie w czasie pandemii z zaspokajaniem swoich potrzeb?




Autorka: Zuzanna Pollesch


Komentarze