Przestrzeganie przed postrzeganiem

Byłam ostatnio u fryzjera, jak to kobieta, zmieniam swoje życie i zaczynam od fryzury. Podczas strzyżenia nawiązała się między mną, a fryzjerką pewna nić porozumienia na płaszczyźnie wiekowej. Mianowicie dorastałyśmy w tych samych czasach i wspominałyśmy tamtejsze trochę przyrównując do dzisiejszych. Jednak więcej wspominając. A oto moje wnioski:

Wychowywałam się w latach, kiedy każdy chciał być inny. No więc były osoby, nazywane skejtami. Ubrane raczej na kolorowo w wielkich deskorolkowych butach etnies albo DC, z fullcapem albo bez. Dodam, że większość z deskorolką nie miało nic wspólnego.

Co jeszcze… skiny, tacy niezbyt rozgarnięci, łysi, mający prezentować się dosyć groźnie i wyglądem mówić: nie podchodź.

Pamiętam też emo, z grzywką zaczesaną na bok, włosy czarne jak smoła albo kolorowe, ubrania też raczej ciemne albo z elementami neonowego koloru. Raczej chęci do życia w nich nie było widać.

No i metalowcy, spokojni przeważnie i bardzo sympatyczni ubrani w ciężkie buty dr. Martens’a i T-shirty z nadrukiem z ulubionym zespołem.

To takie podstawowe grupy, do których można było dołączyć i z nimi sympatyzować.

Modne też było bycie chudą, anoreksja to był jeden z wyznaczników piękna dla młodych dziewczyn. Chude ciało z wystającymi kośćmi i my młode gimnazjalistki/licealistki marzące o takim wyglądzie, a czasem dążące do niego drakońskimi dietami czy głodówkami, czy bulimią. Jak pomyślę o tym teraz to mnie bierze na śmiech (chociaż to śmieszne nie było)

Myślę sobie nad pierwszym zdaniem, które w tej wypowiedzi napisałam, że każdy chciał być inny, tylko wtedy chciano być innym od wszystkich, definiując niejako samego siebie, a patrząc na dzisiejsze czasy, można by stwierdzić, że każdy chce być JAK inni.

Ludzie zatracają swoje własne JA na rzecz cudzego. Kobiety, większość zbotoksowana, wyglądają już prawie tak samo, tracąc swoje naturalne piękno. Teraz już ciężko znaleźć kobietę młodą bez sztucznych rzęs, sztucznych paznokci, sztucznych ust.

I tak już podsumowując to nie wiem ilu z was oglądało serial Wiedźmin na Netflixie, ale jest to chyba jedyny jaki ja oglądałam tam i w pamięć wryła mi się jedna scena i jedna wypowiedź. Było to po przemianie brzydkiej i koślawej Yennefer w piękną niewątpliwie kobietę. Instredd, jej były kochanek, powiedział do niej coś co brzmiało mniej więcej tak: „To, że zmieniłaś swój wygląd nie znaczy, że zmieni się to jak Ty sama na siebie patrzysz”.

 




Komentarze