Mrużę oczy od smogu
Mam wrażenie, że poprzez zmysł węchu częściej jesteśmy skłonni
do wspomnień. Ja na przykład wspominam wyjazdy z mamą i bratem w góry, gdy w zimie
powietrze śmierdzi. Kiedy dorastałam o smogu mało kto mówił. Dla mnie ten
zapach do niedawna był bardzo przyjemny, gdyż przywoływał lata beztroskich
zabaw w śniegu. A teraz ilekroć go czuję to duszę się i uciekam do mieszkania.
Ale tylko mi się wydaję, że uciekłam, bo na trzecim piętrze w moim mieszkania
poziom zanieczyszczenia powietrza w zimie jest niewiele mniejszy niż na
zewnątrz.
Chociaż ten zapach z dzieciństwa zaczął różnić się nieco od
tego, który zimą przydusza nas na ulicach Krakowa. Mam wrażenie, że z roku na
rok potęgowało się jego stężenie. Pisze w czasie przeszłym, bo na przełomie 2019
i 2020 roku zauważyłam znaczną poprawę. Jako mama dwójki małych dzieci zaczęłam
regularnie sprawdzać zimą powietrze i starałam się nie wychodzić, gdy było
bardzo złe. Co ciekawe, przed macierzyństwem nie przyszłoby mi do głowy, żeby
nie wychodzić z domu przez smog. Ale o tym, kiedy indziej.
Żeby nie być gołosłowną umieszczę Wam tutaj wykres obrazujący
poprawę powietrza w Krakowie, głównie przez zakaz palenia w kominkach dla
mieszkańców (kliknij w celu przybliżenia):

Gdybym zapytała przypadkowego przechodnia skąd się bierze
smog, myślę, że odpowiedziałby, że przez spaliny, albo przez palenie w
kominkach czy piecach. Ale oprócz tych jest więcej przyczyn tego zjawiska.
Spójrzcie na ten wykres:
Jak widzicie największym udziałem w produkowaniu
zanieczyszczenia PM10 jest niska emisja. Co to jest? Sama zaczęłam się zastanawiać.
Słowo „niska”, wcale nie odnosi się do małego poziomu emisji, a raczej do wysokości
na jakiej występuje. Emisja pyłów i gazów na wysokości nie przekraczającej 40
m. Zalicza się do niej zatem substancje pochodzące z pieców grzewczych i
lokalnych kotłowni węglowych.
No tak, w mieście zakazano palenia w piecach czy kominkach,
ale zobaczmy na kolejny wykres, który pokazuje, jak Polacy ogrzewają domy:

Wykres 1: źródło danych: ranking-oczyszczaczy.pl
Widzimy, że do największych niskich emisji, przyczyniają się
ludzie nie z miasta, a bardziej z podmiejskich wsi. Zakazano palić w Krakowie,
a na wsiach kopcą w najlepsze, a nieraz z kominów wydostają się tumany czarnego
dymu co świadczy o paleniu śmieciami czy węglem kiepskiej jakości (problem ze
śmieciami poruszę w następnym poście).
Powinno się zacząć chyba od wsi wprowadzania zakazów, patrząc
choćby na przyzwyczajenia mojej babci, która, gdy zmieniłam dziecku pampersa
wyrwała mi go i wrzuciła do pieca. Na nic zdaly się moje argumentacje o smogu,
zapewniam Was, bo starsze osoby, że tak powiem: swoje wiedzą.
Co myślicie o zakazie palenia w kominkach, jesteście za czy
przeciw?
Czy tam skąd pochodzicie, ciągle się pali, a na podmiejskich
wsiach jest jeszcze gorzej?
Pozdrawiam!
Autorka: Zuzanna Pollesch


Komentarze
Prześlij komentarz